Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pozdrowienia z

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 1:55

Dead Can Dance

poniedziałek, 18 sierpnia 2008 14:31

 

prawdziwa miłość

nie rdzewieje

wraca po latach

playlista

pod wilkiem

 

komentarze (1) | dodaj komentarz

never let it be said

sobota, 16 sierpnia 2008 21:25

 

I love slow... slow but deep
feigned affections wash over me

 

.
I thought that you knew it all
Well you've seen it ten times before
I thought that you had it down
With both your feet on the ground
.
I love slow
Slow but deep
Feigned affections
Wash over me

Dream on my dear
And renounce temporal obligations
Dream on my dear
It's a sleep from which you may not awaken
.
You build me up then you knock me down
You play the fool while I play the clown
We keep time to the beat of an old slave drum
You raise my hopes then you raise the odds
You tell me that I dream too much
Now I'm serving time in disillusionment
.
I don't believe you anymore
I don't believe you
.
I thought that I knew it all
I'd seen all the signs before
I thought that you were the one
In darkness my heart was won
.
You build me up then you knock me down
You play the fool while I play the clown
We keep time to the beat of an old slave drum
You raise my hopes then you raise the odds
You tell me that I dream too much
Now I'm serving time in a domestic graveyard
.
I don't believe you anymore
I don't believe you
.
Never let it be said I was untrue
I never found a home inside of you.
Never let it be said I was untrue
I gave you all my time
.
(Dead Can Dance - The Ubiquitous Mr. Lovegrove)
.

komentarze (0) | dodaj komentarz

noc

sobota, 16 sierpnia 2008 21:17

 

po burzy
cicho bezpiecznie
łuna miasta
gwiazdy wiatr
rześki chłód
liści szept
upajający zapach
wilgotnego lasu
późnego lata
zacisznie
i dobrze jest
w ciemności
i tylko
Twojej dłoni
brak

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

w deszczu w ogrodzie

sobota, 16 sierpnia 2008 15:38

 

 

(ciąg dalszy na mokrej trawie - kliknij tu)

 

(Link nie działa? Wyślij smsa o treści "tak, mam ukończone 18 lat", tylko 19,99 + VAT)

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

Olimpijski sen

środa, 13 sierpnia 2008 23:10

 

Lipiec jest najgorętszym miesiącem w Pekinie. Stary Zhao miał wrażenie, że jego serce jest tak wysuszone jak ziemia w letnim słońcu.

 

- Doktorze Zhang, czekamy na operację od dwunastu dni. Mówił pan przecież, że zrobimy ją w tym tygodniu? - zapytał.

 

Ze wszystkich sił starał się zapanować nad nerwami w obecności lekarza prowadzącego ojca. Ale i tak kurczowo trzymał jego dłoń, jakby ten mógł się w każdej chwili ulotnić niczym mgła.

 

- Posłuchajcie mnie, bądźcie cierpliwi - powiedział doktor Zhang, próbując uwolnić dłoń. Nie zliczyłby wykonanych operacji, medycznych problemów i trudnych krewnych, z jakimi zetknął się w swojej praktyce, ale chyba nigdy wcześniej nie musiał odpowiadać na tak kłopotliwe pytania.

 

Stary Zhao zwolnił uścisk, lecz wciąż stał przed lekarzem, czekając na odpowiedź.

 

- Panujcie nad sobą. Proszę, panujcie nad sobą - powtórzył doktor Zhao, próbując zebrać myśli. - Doskonale znam przypadek waszego ojca. Przełożenie operacji o miesiąc nic nie zmienia. Proszę mi wierzyć. Obiecuję, że będziemy operować dokładnie 25 sierpnia, zaraz po zakończeniu igrzysk.

 

- Co ma do tego olimpiada? - nie mógł pojąć Stary Zhao.

 

- Początkowo nie było związku, ale odkąd rząd ogłosił nowe przepisy, szpitale się do nich stosują. Wszystkie operacje, poza przypadkami nagłymi, zostały zawieszone, żeby zapewnić odpowiednią opiekę lekarską w czasie igrzysk, a jako mieszkańcom Pekinu wszystkim nam chyba powinno zależeć na sukcesie olimpiady, nieprawdaż? - doktor Zhang poklepał Starego Zhao po ramieniu i odwrócił się na pięcie.

 

Faktycznie, od chwili zdobycia ich przed siedmiu laty, wszystko w mieście podporządkowano igrzyskom. Stary Zhao doskonale wiedział, że były one marzeniem Chińczyków od stu lat. Oczywiście, całym sercem życzył sukcesu. Tylko czy z tego powodu trzeba odkładać operację ojca? Te dwie sprawy zdawało się coś łączyć, ale po chwili zastanowienia nie miały z sobą nic wspólnego.

 

Gdy wyszedł ze szpitala, było już po godzinie szczytu. Ulicą jeździło znacznie mniej samochodów niż przed tygodniem. W związku ze zbliżającymi się igrzyskami rząd kazał zmniejszyć ich liczbę o połowę. W dni parzyste dozwolone były tylko tablice z numerami parzystymi i odwrotnie. Powietrze poprawiło się od tego niepomiernie, kiedy jednak urzędnicy MKOl-u stwierdzili, że wciąż nie spełnia ich norm, rząd natychmiast ogłosił nowe restrykcje, redukując liczbę pojazdów o dziewięćdziesiąt procent.

 

Teraz decydowała ostatnia cyfra numeru rejestracyjnego i dnia miesiąca. Stary Zhao miał czwórkę. Jeździł wczoraj, więc musiał jeszcze czekać ponad tydzień. Staremu Zhou, sąsiadowi, dostała się jedynka, więc mógł wyjechać na ulicę 31 lipca i 1 sierpnia: dwa dni z rządu. Wprawiło go to w taką euforię, że opowiadał o tym każdemu napotkanemu człowiekowi, jak gdyby przewidział dzisiejsze kłopoty, rejestrując przed rokiem auto.

 

Stary Zhao miał do domu dwanaście przystanków autobusowych. Pedałując ze szpitala pocił się każdym porem skóry. Nawet nie tyle za sprawą upału, co posterunków na każdym skrzyżowaniu. Kontrolowano już od kilku dni ze względu na bezpieczeństwo igrzysk. Przypiął sobie dowód do kołnierza, ale literki były za małe, więc i tak co chwilę schodził z roweru i dreptał do policjantów.

 

Dzielnica wydawała się znacznie spokojniejsza. Żadnych rozmów i psich powarkiwań na zwykle hałaśliwym trawniku. Być może dlatego, że z miasta musiało wyjechać wielu robotników napływowych. Dziwił się, że tylu sąsiadów, których znał od lat, jak gdyby rozpłynęło się w atmosferze olimpiady.

 

dalszy ciąg: http://2stronaigrzysk.bloog.pl/page,2,.?ticaid=666be

 

Anonimowe „opowiadanko SF" robi od lipca furorę w chińskim internecie.

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

nie

wtorek, 12 sierpnia 2008 1:53

 

nie chcę być


motylem w gablocie
tapetą z jeleniem
lepszym niż nic rydzem
na bezrybiu rakiem

 

obrazkiem na ołtarzu
w dobrej lepszej wierze
na biurku gadżetem
pustki wypełnieniem

 

złotym żetonem
pikiem w rękawie
źródłem ekscytacji

przy roszadach ego

 

bezpieczną spiżarnią
boczną furtką
wiecznie otwartą
ciepłą poczekalnią

 

ostatnią
deską ratunku

 

nie

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

novobacillus

sobota, 09 sierpnia 2008 23:22

 

życzę Ci tego - żeby fajnie było i co więcej
żeby to było trwałe
: )
bo z trwałością to w dzisiejszych czasach różnie bywa...
te jednorazówki dookoła psują nam w głowach
wydaje się, że wszystko można łatwo wymienić na nowe, lepsze, ładniejsze
a nawet wręcz trzeba!
jednorazowość, zdawkowość, fragmentaryczność - te wirusy

szybciej mogą wytłuc homo sapiensów niż jakieś tam ptasie grypy

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

zen

czwartek, 07 sierpnia 2008 21:58

 

 

 

otóż to

nie to nie

Twoja strata

;)

komentarze (0) | dodaj komentarz

zmęczenie

czwartek, 07 sierpnia 2008 21:47

 

niech ktoś wyłączy

na chwilę

czas

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

centrum stolicy

piątek, 01 sierpnia 2008 1:34

sobota, 20 marca 2010

Licznik odwiedzin: 25813

:

I never resist temptation because I have found that things that are bad for me, or for you, do not tempt me.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

goście

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 12.10.2008 2:58:13
  • autor: ovoo
  • treść: Gratulacje dla racjo...

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl


The Breast Cancer Site

 

 

Wszelkie cytaty literackie, muzyczne i inne na tym blogu służą wyłącznie celom artystyczno-edukacyjnym.