I love slow... slow but deep
feigned affections wash over me
po burzy
cicho bezpiecznie
łuna miasta
gwiazdy wiatr
rześki chłód
liści szept
upajający zapach
wilgotnego lasu
późnego lata
zacisznie
i dobrze jest
w ciemności
i tylko
Twojej dłoni
brak

(ciąg dalszy na mokrej trawie - kliknij tu)
(Link nie działa? Wyślij smsa o treści "tak, mam ukończone 18 lat", tylko 19,99 + VAT)
Lipiec jest najgorętszym miesiącem w Pekinie. Stary Zhao miał wrażenie, że jego serce jest tak wysuszone jak ziemia w letnim słońcu.
- Doktorze Zhang, czekamy na operację od dwunastu dni. Mówił pan przecież, że zrobimy ją w tym tygodniu? - zapytał.
Ze wszystkich sił starał się zapanować nad nerwami w obecności lekarza prowadzącego ojca. Ale i tak kurczowo trzymał jego dłoń, jakby ten mógł się w każdej chwili ulotnić niczym mgła.
- Posłuchajcie mnie, bądźcie cierpliwi - powiedział doktor Zhang, próbując uwolnić dłoń. Nie zliczyłby wykonanych operacji, medycznych problemów i trudnych krewnych, z jakimi zetknął się w swojej praktyce, ale chyba nigdy wcześniej nie musiał odpowiadać na tak kłopotliwe pytania.
Stary Zhao zwolnił uścisk, lecz wciąż stał przed lekarzem, czekając na odpowiedź.
- Panujcie nad sobą. Proszę, panujcie nad sobą - powtórzył doktor Zhao, próbując zebrać myśli. - Doskonale znam przypadek waszego ojca. Przełożenie operacji o miesiąc nic nie zmienia. Proszę mi wierzyć. Obiecuję, że będziemy operować dokładnie 25 sierpnia, zaraz po zakończeniu igrzysk.
- Co ma do tego olimpiada? - nie mógł pojąć Stary Zhao.
- Początkowo nie było związku, ale odkąd rząd ogłosił nowe przepisy, szpitale się do nich stosują. Wszystkie operacje, poza przypadkami nagłymi, zostały zawieszone, żeby zapewnić odpowiednią opiekę lekarską w czasie igrzysk, a jako mieszkańcom Pekinu wszystkim nam chyba powinno zależeć na sukcesie olimpiady, nieprawdaż? - doktor Zhang poklepał Starego Zhao po ramieniu i odwrócił się na pięcie.
Faktycznie, od chwili zdobycia ich przed siedmiu laty, wszystko w mieście podporządkowano igrzyskom. Stary Zhao doskonale wiedział, że były one marzeniem Chińczyków od stu lat. Oczywiście, całym sercem życzył sukcesu. Tylko czy z tego powodu trzeba odkładać operację ojca? Te dwie sprawy zdawało się coś łączyć, ale po chwili zastanowienia nie miały z sobą nic wspólnego.
Gdy wyszedł ze szpitala, było już po godzinie szczytu. Ulicą jeździło znacznie mniej samochodów niż przed tygodniem. W związku ze zbliżającymi się igrzyskami rząd kazał zmniejszyć ich liczbę o połowę. W dni parzyste dozwolone były tylko tablice z numerami parzystymi i odwrotnie. Powietrze poprawiło się od tego niepomiernie, kiedy jednak urzędnicy MKOl-u stwierdzili, że wciąż nie spełnia ich norm, rząd natychmiast ogłosił nowe restrykcje, redukując liczbę pojazdów o dziewięćdziesiąt procent.
Teraz decydowała ostatnia cyfra numeru rejestracyjnego i dnia miesiąca. Stary Zhao miał czwórkę. Jeździł wczoraj, więc musiał jeszcze czekać ponad tydzień. Staremu Zhou, sąsiadowi, dostała się jedynka, więc mógł wyjechać na ulicę 31 lipca i 1 sierpnia: dwa dni z rządu. Wprawiło go to w taką euforię, że opowiadał o tym każdemu napotkanemu człowiekowi, jak gdyby przewidział dzisiejsze kłopoty, rejestrując przed rokiem auto.
Stary Zhao miał do domu dwanaście przystanków autobusowych. Pedałując ze szpitala pocił się każdym porem skóry. Nawet nie tyle za sprawą upału, co posterunków na każdym skrzyżowaniu. Kontrolowano już od kilku dni ze względu na bezpieczeństwo igrzysk. Przypiął sobie dowód do kołnierza, ale literki były za małe, więc i tak co chwilę schodził z roweru i dreptał do policjantów.
Dzielnica wydawała się znacznie spokojniejsza. Żadnych rozmów i psich powarkiwań na zwykle hałaśliwym trawniku. Być może dlatego, że z miasta musiało wyjechać wielu robotników napływowych. Dziwił się, że tylu sąsiadów, których znał od lat, jak gdyby rozpłynęło się w atmosferze olimpiady.
dalszy ciąg: http://2stronaigrzysk.bloog.pl/page,2,.?ticaid=666be
Anonimowe „opowiadanko SF" robi od lipca furorę w chińskim internecie.
nie chcę być
motylem w gablocie
tapetą z jeleniem
lepszym niż nic rydzem
na bezrybiu rakiem
obrazkiem na ołtarzu
w dobrej lepszej wierze
na biurku gadżetem
pustki wypełnieniem
złotym żetonem
pikiem w rękawie
źródłem ekscytacji
przy roszadach ego
bezpieczną spiżarnią
boczną furtką
wiecznie otwartą
ciepłą poczekalnią
ostatnią
deską ratunku
nie
życzę Ci tego - żeby fajnie było i co więcej
żeby to było trwałe
: )
bo z trwałością to w dzisiejszych czasach różnie bywa...
te jednorazówki dookoła psują nam w głowach
wydaje się, że wszystko można łatwo wymienić na nowe, lepsze, ładniejsze
a nawet wręcz trzeba!
jednorazowość, zdawkowość, fragmentaryczność - te wirusy
szybciej mogą wytłuc homo sapiensów niż jakieś tam ptasie grypy
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 25813
I never resist temptation because I have found that things that are bad for me, or for you, do not tempt me.
| « sierpień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |